Bioderma Sebium Hydra Cleanser to oldschoolowy krem myjący w najlepszym tego słowa znaczeniu
Składniki aktywne:
– humektanty cukrowe
Aplikacja:
Praktycznie niepieniący krem myjący z minimalnie wyczuwalnymi w formule surfaktantami – dzięki temu jest super delikatny, jest to delikatność nienaruszająca skóry i nieporównywalna z nawet najlżejszym żelem do mycia. Marka twierdzi, że można nim zmyć makijaż, ale nie zgadzam się z tym specjalnie – nawet mojego lekkiego Sulwhasoo nie jest w stanie dobrze zmyć – ale wystarczy przedtem poruszyć makijaż płynem micelarnym i do domycia sprawdza się świetnie. W INCI teoretycznie jest kompozycja zapachowa, ale szczerze mówią jej nie czuję, więc może określiłbym ten produkt jako… bezzapachowy? No, nie wiem.
Moje odczucia:
Kremy myjące bez surfaktantów lub z ich minimalną ilością dla wielu moich pacjentek_ów są wielkim game changerem w pielęgnacji. Szczególnie jeśli ktoś ma skórę suchą, odwodnioną lub przeciążoną aktywną pielęgnacją i czuje ściągnięcie po każdym myciu – próba zmiany mycia na krem typu Skin Minimalism albo ten potrafi być sporym game changerem.
Dla Ciebie, jeśli: czujesz ściągnięcie skóry po każdym myciu
Nie dla Ciebie, jeśli: potrzebujesz mycia, które konkretnie ściągnie sebum/makijaż ze skóry.
Kupisz go tu: https://melisa.pl/produkt/bioderma-sebium-hydra-cleanser-200-ml,78733/
Produkt chyba kupiłem, ale zastanawiam się czy nie dostałem na jednej z konferencji dermatologicznych, więc oznaczam zapobiegawczo jako PR/materiały reklamowe bez wymagań dot. ekspozycji na profilu.
