Resibo All I Mist to antyoksydacyjne serum w mgiełce.
Składniki aktywne:
- niacynamid (3%)
- witamina C (etylowany kwas askorbinowy)
- witamina B12
- fermenty
- ekstrakty botaniczne (standaryzowane na obecność składników aktywnych)
Aplikacja:
Przede wszystkim – świetny atomizer. Sama mgiełka to dosyć wodniste toniko-serum, które jest na tyle napakowane składnikami tworzącymi konsystencję, że po aplikacji na skórze zostaje na niej konkretna warstwa, nie wyparowuje od razu. Dzięki temu można spokojnie korzystać z niej w ciągu dnia do dokładania nawilżenia lub dla działania antyoksydacyjnego. No, ale do „zwykłej” pielęgnacji też się nada – w dowolnym momencie rutynki. Ma ładną, wyczuwalną kompozycję zapachową.
Moje odczucia:
Najważniejszym aspektem produktu antyoksydacyjnego jest dla mnie to, że ma potwierdzoną aktywność antyoksydacyjną – bo inaczej kupujemy kota w worku. Tutaj mamy ten komfort, że mamy aparaturowe pomiary neutralizacji wolnych rodników przez gotową masę. Nice. Dobrze nawilża, uspokaja skórę, jest napakowana składnikami aktywnymi… Może być stosowana w każdej możliwej sytuacji – jako pierwsza warstwa nawilżenia po myciu, jako serum antyoksydacyjne, przed reaplikacją SPFu, jako dodatek nawilżenia/antyoksydacji w ciągu dnia. Wykończyłem 30 ml butelkę, wykończyłem 100 ml butelkę i teraz mam już drugą setkę. Jest to hit.
TIP: jest też wersja podróżna 30 ml, którą zawsze noszę w torebce i napełniam ponownie z setki.
Dla Ciebie, jeśli: szukasz wielozadaniowego produktu antyoksydacyjnego.
Nie dla Ciebie, jeśli: nie tolerujesz wit. C, niacynamidu czy zapachu.
Kupisz go tu: https://resibo.pl/produkt/391/all-i-mist-antyoksydacyjna-mgielka-rozswietlajaca-100-ml
Produkt otrzymałem jako PR/materiały reklamowe bez wymagań dot. ekspozycji na profilu.

Pytałam w q&a o to, czy trzeba takie mgiełki osuszać jak wody termalne i padła odpowiedź, że ani jednych ani drugich, wystarczy poczekać, aż produkt przyschnie. Dawno temu, być może jeszcze w zeszłym wieku, uczono konsumentki, że wody termalne nie wysuszają, tylko źle je stosujemy - trzeba okluzji albo osuszenia chusteczką. Pasowało to do moich doświadczeń, ale teraz przydałaby mi się jeszcze dodatkowa warstwa wzmacniająca nawilżenie (pilnie studiuję tematy "koreańskie"), a i dodatkowa antyoksydacja przed reaplikacją SPF byłaby mile widziana. Mam w związku z tym trzy pytania:
- pielęgnacja warstwowa - zawsze czekamy aż pierwsza warstwa przyschnie (o ile oczywiście producent nie ma innego pomysłu)?
- jeśli przyschnięcie = ściągnięcie skóry czy to znaczy, że dany kosmetyk nie jest dla mnie? I to okej, bo jest coraz więcej produktów emulsyjnych.
- są kosmetyki jednofazowe, które nie ściągają skóry, np serum z glutationem PhDoctor, Cukier Ministerstwa - czy są jakieś składniki (polisacharydy?), które mogą na to wskazywać?
Ja osobiscie czekam az pierwsza warstwa przyschnie i skóra nie będzie mokra przed aplikacją kolejnych warstw. Samo przyschnięcie nie oznacza bezpośrednio ściągnięcia skóry czy jej wysuszenia - może oznaczać też, że kosmetyk typu serum nawadniające z humektantami zastygł na skórze i jest gotowy na przyjęcie kolejnej warstwy typu krem - to zależy od kontekstu. Gdyby każde uczucie przyschnięcia oznaczało ściągnięcie skóry i podrażnienie, to miałbym gigantyczny problem gdyż moja sucha i bardzo skłonna do odwodnienia skóra praktycznie po każdym kosmetyku który nie jest konkretnym kremem nawilżającym daje uczucie przyschnięcia, natomiast o ile nie przesadzę ze składnikami aktywnymi nie wiąże się z nim żaden dyskomfort czy długotrwałe wrażenie suchości skóry czy widoczne podrażnienia.
Ściągnięcie skóry np. po myciu asocjowane z podrażnieniami jest trochę inne i wiąże się z dyskomfortem.
Ja niespecjalnie znam się na tematach formulacyjno-składnikowych, więc tutaj nie jestem w stanie rzetelnie odpowiedzieć na pytanie, gdyż nigdy nie musiałem aż tak się w to zagłębiać. Nie jestem też pewien czy to by przełożyło się na jakiekolwiek lepsze efekty pielęgnacji.