Dermstories Azelaic błyszczy w temacie przebarwień świeżych.
Składniki aktywne:
- 15% kwas azelainowy
- karnozyna (antyoksydacja)
- niacynamid
- kofeina
- kwas traneksamowy
- acetyl glucosamine
- ceramidy, cholesterol
Aplikacja:
Emulsyjne, dosyć gęste, kremowe serum. Nie ma tutaj ziarnistości, konsystencja jest bardzo przyjemna, może służyć jako krem nawilżający, szczególnie w pielęgnacji porannej, a szczególnie jeśli skóra nie jest bardzo sucha. NIESTETY opakowanie jest mega niedopasowane, konsystencja jest zdecydowanie zbyt gęsta żeby wydobyć je bezproblemowo z tej strzykawki, co bardzo zaburza odczucia – ale marka już pracuje nad tym żeby to zmienić, co się chwali. Bezzapachowe.
Moje odczucia:
Serum będzie świetne jeśli macie problem ze świeżymi, czerwonymi przebarwieniami – na to działa naprawdę dobrze. Formuła jest przyjemna, mało drażniąca (chociaż od kilku osób z rosacea mam feedback że nie jest najlepiej tolerowany – w moim doświadczeniu w rosacea najlepiej tolerowany jest Metroruboril AZ i ewentualnie Theramid, ale w przypadku rosacea skóra ma zwiększoną wrażliwość, więc to nie oznacza że serum jest drażniące per se, szczegónie na zdrowej skórze) i dobrze współgra z resztą pielęgnacji. Na razie z Dermstories wszystko czego próbowałem jest bardzo dobre.
Dla Ciebie, jeśli: masz świeże, czerwone przebarwienia (także w przebiegu trądziku)
Nie dla Ciebie, jeśli: nie potrzebujesz kwasu azelainowego w pielęgnacji, lub masz przebarwienia brązowe – wtedy na pierwszy ogień wybierz Lucent.
Kupisz go tu: https://dermstories.com/p/azelaic-serum-complex-idsasc001
Produkt otrzymałem jako PR/materiały reklamowe bez wymagań dot. ekspozycji na profilu.
